Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą torebki. Pokaż wszystkie posty

9/08/2015

O mądrym planowaniu szafy


      Gdy zdecydowałam się na założenie tego bloga, moją intencją nie było ingerowanie w wybory estetyczne swoich odbiorców. Poczuwam się więc w obowiązku uspokoić te czytelniczki, które widząc tytuł dzisiejszego wpisu, obawiają się, że zacznę przekonywać do noszenia czarnych sukienek, białych koszul czy wełnianych marynarek albo, o zgrozo, będę nawoływać do porzucenia dotychczasowego stylu w imię modnej obecnie paryskości. Nic z tych rzeczy – planuję natomiast podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat przechowywania odzieży.

1. Rozmiar szafy ma znaczenie

W dużym uproszczeniu – im większa, tym lepiej. Zawieszone ubrania w miarę możliwości nie powinny się ze sobą stykać. Przede wszystkim zapewnia to właściwą cyrkulację powietrza (swoją drogą – regularne otwieranie i wietrzenie szafy to dobry nawyk, który powinien wejść nam w krew), co minimalizuje ryzyko pojawienia się u nas nieproszonych gości. W ostatecznym rozrachunku – któż chciałby, by jego szafa przekształciła się w restaurację dla moli? Dodatkowym atutem takiego luźnego upakowania jest fakt, iż ubrania nie ulegają uszkodzeniom na skutek permanentnego pocierania. Szczególnie istotne jest to w wypadku wybranych gatunków wełen, łatwo ulegających spilśnianiu (filcowaniu). Zdaję sobie sprawę, że w większości wypadków czynnikami nas ograniczającymi są metraż pomieszczenia oraz kwota, którą skłonni jesteśmy przeznaczyć na zakup odpowiedniego mebla. Na to jednak też są pewne rady, o czym za chwilę.

2. Zadbaj o odpowiedni zapach

Wspominałam już o tym przy okazji notatki poświęconej wełnie, ale nie zaszkodzi przypomnieć – największe sukcesy na polu walki z molami odzieżowymi odnotowują lawenda i olejek goździkowy. Jeśli ich aromaty nam nie odpowiadają, warto poszukać preparatów, które obok tych komponentów zawierają również inne nuty zapachowe – a nuż taka kombinacja przypadnie nam do gustu. Stosowanie perfum do szaf lub zawieszek jest absolutną koniecznością dla każdego wielbiciela wełen, ale także dla właścicieli futer i kożuchów naturalnych. Warto jednak pamiętać, że na bezrybiu i rak ryba, więc mole raczej nie będą miały oporów, by dobrać się do bawełny.

3. Zaopatrz się w pokrowce

Warto się w nie zaopatrzyć, gdy nasze ubrania nie mają dostatecznie dużo przestrzeżeni życiowej – w ten sposób ograniczymy fatalne skutki pocierania, w dodatku zabezpieczymy odzież przed zgubnym wpływem kurzu. Odpowiednie pokrowce są wręcz koniecznością, jeśli nie posiadamy klasycznej szafy, a jedynie wieszak (rozwiązanie często obserwowane w mieszkaniach o małym metrażu) – ubrania, zwłaszcza te farbowane za pomocą pigmentów naturalnych, nie przepadają za intensywnym (a przede wszystkim stałym) nasłonecznieniem. Rzadko użytkowanym torebkom również warto sprawić odpowiednie worki – wybrani producenci oferują je jako gratis przy okazji zakupów, ale spokojnie można je dokupić osobno w sklepach z gospodarstwem domowym lub, w razie gdy dysponujemy maszyną do szycia i odrobiną umiejętności, pokusić się o ich samodzielne przygotowanie (tutorialu nie przewiduję – moje umiejętności krawieckie zaczynają się i kończą na cerowaniu oraz przyszywaniu guzików). Przy wyborze odpowiedniego pokrowca należy sugerować się, z czego został wykonany – w grę wchodzą wyłącznie dobrze oddychające surowce, zapewniające stały kontakt z tlenem. Pokrowce świetnie sprawdzą się też w podróży.

4. Prawidła to nie przejaw ekstrawagancji

Podstawowym zadaniem prawideł jest ograniczenie deformacji obuwia – pod wpływem wilgoci skóra (szczególnie przyszwa) ma tendencję do zapadania. Ze swojej strony mogę polecić prawidła cedrowe – są wprawdzie bardzo kosztowne (ok. 200 zł), ale mają szereg zalet – świetnie neutralizują nieprzyjemne zapachy i skutecznie pochłaniają wilgoć. Ponadto wykazują właściwości biobójcze. Docenią to z pewnością fani obuwia na skórzanej podeszwie – wysoka wilgotność i nieprawidłowe suszenie przyczyniają się bowiem do rozwoju pleśni. Prawidła cedrowe charakteryzują się również znaczną trwałością. Jako ciekawostkę podam, że z cedru libańskiego wyrabia się papieskie trumny. Ceny prawideł wykonanych z innych, mniej ekskluzywnych gatunków drewna zaczynają się od ok. 70 zł.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy może pozwolić sobie na skompletowanie kolekcji prawideł – warto jednak zaopatrzyć się w chociaż jedną parę – z myślą o butach zimowych. Pozostałe pary butów można wypchać wewnątrz zwiniętymi gazetami, oczywiście to nie to samo, ale z pewnością choć trochę pomoże. Podobnie jak torebki najlepiej przechowywać buty w specjalnych workach przeciwkurczowych. Niezłą opcją jest trzymanie butów w pudełkach, każdy z butów owinąwszy wcześniej kawałkami cienkiego papieru lub prasowanej bibuły.

5. Doceń szczotki

Pozwoliłam wspomnieć sobie o tym przy okazji dzisiejszej notki, bo szczotki to gadżety, po które sięgam każdorazowo przed i po wyciągnięciu wybranych ubrań z szafy. O powodach, dla których warto je stosować, wspominałam już przy okazji poprzednich wpisów. Podałam tam również przeciwwskazania do ich używania. Dodam tylko, że szczotki przeznaczone do pielęgnacji tekstyliów mają nawet pewną przewagę nad popularnymi obecnie rolkami – zbierają nie tylko zanieczyszczenia powierzchniowe, ale również włoski czy pyłki głęboko „wbite” w strukturę materiału – to ważna informacja dla właścicieli zwierząt.

Czy wobec tego warto rezygnować z zakupu rolki? Niezupełnie. Przyda się w wypadku delikatnych dzianin oraz poza domem – zwykle rolki są znacznie mniejsze i lżejsze, w dodatku występują w wariantach składanych, idealnych do damskiej torebki. Najbardziej rozpowszechnione są rolki pokryte papierem, ale w sklepach z artykułami gospodarstwa domowego występują również silikonowe, wymagające po użyciu opłukania bieżącą wodą. A gdzie można zaopatrzyć się w szczotki? Warszawianki powinny skierować swe kroki do pracowni pana Ryszarda Barylińskiego, mieszczącej się przy ulicy Poznańskiej. Można tam znaleźć szeroki asortyment szczotek i pędzli – do aplikacji wosków i past polerskich, do odświeżania odzieży, ale także do masażu, do czesania i do golenia. Obok najczęściej stosowanych rodzajów włosia (końskie i dzika) do produkcji używane jest również delikatniejsze kozie. Wysoka jakość za rozsądne pieniądze. Od jakiegoś czasu pracownia oferuje również sprzedaż online, ale oferta jest bardzo okrojona w stosunku do sklepu stacjonarnego i, z tego co się orientuję, obejmuje jedynie szczotki do włosów ludzkich, w tym te dla niemowląt, oraz drewniane futerały do ich przechowywania. Moje szczotki pochodzą właśnie z tego zakładu i jestem z nich ogromnie zadowolona.

6. Zadbaj o odpowiedni wybór wieszaków

Wiele osób w tym miejscu apeluje do naszego poczucia estetyki, nawołując do zaopatrzenia się w zestaw identycznych wieszaków, co w zamierzeniu ma stworzyć wrażenie spójności, elegancji i porządku w naszej szafie. Naturalnie takiej postawy nie neguję, ale sama jestem od niej daleka. Uważam, że istotniejszą kwestią jest funkcjonalność. Nim zdecydujemy się na zakup, należy dobrze przyjrzeć się naszym ubraniom i zastanowić się nad ich właściwościami. Wieszak powinien być tej samej szerokości co nasze ramiona (dlatego, o ile mamy innych domowników, warto poszukać wieszaków regulowanych), ale jego „masywność” należy dobierać indywidualnie do tego, co chcemy na nich zawiesić. To logiczne, ale nie zawadzi zauważyć, że wieszak, na którym planujemy umieścić ciężki wełniany płaszcz o usztywnianej konstrukcji ramion powinien wyglądać zupełnie inaczej niż ten przeznaczony dla delikatnego niby mgiełka swetra z jedwabiu. Jeśli podszewka naszego okrycia jest śliska, dobrze wybrać wieszak, którego krańce będą wyłożone aksamitem lub powleczone silikonem – zapobiegnie to przesuwaniu i nieestetycznemu wypychaniu ramion. W przypadku śliskich spodni, wykonanych np. z jedwabiu najlepiej sprawdzą się wieszaki o gąbkowatej poprzeczce, choć rozwiązanie to nie należy do najbardziej wysublimowanych estetycznie. Spodnie wełniane lub dżinsowe o małej zawartości włókien syntetycznych najlepiej przechowywać w pozycji pionowej, z wykorzystaniem wieszaków ze specjalnymi zatrzaskami – ograniczymy w ten sposób ryzyko wypychania się kolan. Koszule najlepiej umieszczać na wieszakach z tworzywa syntetycznego – sprawdzą się one również do ich suszenia. Warto również zaopatrzyć się w małe wieszaki z podwójnymi ramionami, takie, które w sklepach z bielizną służą do wyeksponowania aktualnej kolekcji – są nieocenione w przypadku suszenia biustonoszy po praniu. Wielbicielki apaszek mogą do swoich celów zaadaptować specjalne konstrukcje do przechowywania krawatów – wielka tylko szkoda, że takie ciekawe rozwiązania są nadal tworzone głównie z myślą o męskim konsumencie.


Dziś to wszystko. W najbliższej przyszłości planuję dokonać przeglądu dostępnych na polskim rynku środków i gadżetów do prania oraz omówić podstawowe błędy popełniane podczas tej czynności. Zamierzam kontynuować też cykl dotyczący charakterystyki różnych materiałów. W komentarzach pojawiła się sugestia, by poświęcić wpis spódnicom i spodniom na sezon jesienno-zimowy – przyznaję, mam problem, jak to ugryźć, gdyż (jak wspominałam we wstępie) wolałam unikać tematyki czysto modowej. Ale może przybliżenie oferty popularnych sklepów wraz z analizami składu surowcowego? Koniecznie dajcie znać, co o tym sądzicie. Chętnie dowiem się również, jakie są Wasze sprawdzone sposoby na przechowywanie ubrań. Pozdrawiam serdecznie.

9/02/2015

Co mnie irytuje w torebkach z sieciówek?


Swoje wynurzenia pozwolę sobie zawęzić do wyrobów wykonywanych ze skóry naturalnej. Zaoszczędzę więc swojego zwyczajowego jazgotu na temat koszmarnej dermy, wycierającej się poprzez wszelkie odcienie szarości aż do stadium sita (swoją drogą - wypadałoby w tym miejscu wyrazić podziw nad tupetem tego, kto użył terminu „ekologiczny” w odniesieniu do rzeczy, której czas połowicznego rozpadu wynosi kilkaset lat). Nie planuję też dołączyć do zwyczajowego utyskiwania nad fatalną jakością. Nie, nie będzie o przedmiotach ewidentnie niedobrych, niosących znamiona fuszerki. Nie będzie o rolujących się, zmechaconych podszewkach z kiepskiej wiskozy, o krzywo wszytych zamkach, a nawet nie o zezowatych kuśnierzach z dalekiego Wschodu. Przemilczę nawet grzechy główne osób zajmujących się wzornictwem użytkowym, choć na ostentacyjne logotypy mam alergię. Cóż, nie dla mnie te legendarne siedem szanelek miesięcznie…  O czym zatem będzie? O wykończeniach torebek. 
LAMÓWKI 
Często, z uwagi na oszczędność surowca i czasu (łatwiejszy proces produkcyjny) wykonywane są one z gumy lub z poliuretanu. Z pewnością nie jest to rozwiązanie najbardziej wyrafinowane estetycznie – potrafi zeszpecić najpiękniejszego box calfa (rodzaj wykończenia skóry cielęcej, czarnej „opalanej” z wykorzystaniem soli chromu), a i mniej lubianym przeze mnie rodzajom skóry (ot, saffiano chociażby) urody z pewnością nie przydaje. Pomijając jednak aspekt wizualny, nie jest to rozwiązanie rozsądne na polską zimę. Każda substancja polimerowa cechuje się parametrem określanym mianem „temperatury zeszklenia”. Oszczędzając czytelnikowi omawiania mechanizmu zjawiska zeszklenia i całego tego uczonego bełkotu - poniżej pewnej temperatury materiał zachowuje się w sposób analogiczny do szkła. Innymi słowy staje się kruchy i w rezultacie podatny na pękanie. W wypadku torebek może to skutkować nieestetycznym pękaniem i wykruszaniem się materiału wykończeniowego. Często jest obserwowano po długiej, mroźnej zimie. Obok mrozu, drugim podstawowym wrogiem syntetycznych lamówek jest wilgoć, powodująca częściowe rozpuszczanie się kleju i odrywanie się płatów wykończenia. Tymczasem w sklepach próżno szukać torebek, które (pomijając podszewkę i okucia) byłyby w całości wykonane ze skóry naturalnej. Może to moja ignorancja, może wrodzony snobizm, a może wreszcie przemawia przeze mnie brak doświadczenia i nikła wiedza, ale nie spotkałam się jeszcze z takim wyrobem w cenie poniżej 1500 zł. Jest to kwota, która znacznie przekracza ceny sieciówkowe, a bywa że i możliwości finansowe potencjalnie zainteresowanych takim produktem kobiet. Jak można z tego impasu wybrnąć? Wiele zakładów wyspecjalizowanych w naprawie galanterii skórzanej ma w swojej ofercie wymianę lamówek na wykonane ze skóry naturalnej, kolorem i rodzajem wykończenia dobranej indywidualnie do poddawanego renowacji przedmiotu. Przed podjęciem decyzji o takim zabiegu warto przeczesać Internet w poszukiwaniu opinii o lokalnym rzemieślniku oraz skonsultować się ze swoimi bliskimi. Wybór odpowiedniego zakładu jest o tyle istotny, że w grę wchodzą tu nie tylko umiejętności, ale nade wszystko doświadczenie, wyczucie i zmysł estetyczny fachowca. Cena takiej usługi jest sprawą mocno indywidualną, uzależnioną od (co oczywiste) od zakresu prac, ale też od miejsca kraju czy od renomy zakładu. Pozostaje ona jednak wielokrotnie niższa niż zakup luksusowej torby. Sama płaciłam, włączając w to koszta materiału, 50 zł, ale trzeba mieć na względzie, że wybrałam dobrze znany mi zakład (pan serwisuje moje buty i torebki od jakichś 12 lat, podeszwy też wymienia) w mojej rodzinnej miejscowości, której daleko do metropolii. Pytanie tylko na jakim etapie się na to zdecydować? Tu sprawa ma się analogicznie do zagadnienia zelowania podeszew skórzanych w butach. Część osób zapewne zdecydowałaby się na taki krok bezpośrednio po zakupie, inni zaś woleliby zwlekać, aż do momentu gdy stanie się to absolutną koniecznością. Sama długo z taką decyzją zwlekałam, właściwie do momentu, w którym torebka zaczęła się wyjątkowo nieciekawie prezentować. Trochę żałuję, że aż tyle czekałam (boję się, że jeszcze chwila i doszłoby do uszkodzenia skóry naturalnej), ale w ostatecznym rozrachunku ułatwiłam nieco robotę panu Ryszardowi, bo włożył mniej wysiłku w usunięcie starej lamówki.
OKUCIA 
Zdrowy rozsądek podpowiadałby, że karabińczyki w torebkach skórzanych powinny być wykonane ze stali, najlepiej nierdzewnej. Nic bardziej mylnego. W większości wypadków stosuje się takie z metalizowanego polimeru. Często w toku użytkowania złota lub srebrna warstewka powlekająca tworzywo ulega przetarciu, odsłaniając białawy element, co zbyt estetycznie się nie prezentuje, zwłaszcza w towarzystwie pięknej skóry. Najgorsza jest jednakże mała wytrzymałość mechaniczna takie typu wykończenia; pod wpływem znacznego ciężaru (o co nietrudno), zwłaszcza w niskich temperaturach możliwe jest pękanie okuć. Wtedy jedyną receptą jest, niestety, wymiana wszystkich tego typu elementów.
 I znowu, trzeba tu zaufać dobremu gustowi i wyczuciu estetycznemu rzemieślnika.

Podsumowując, jeśli nie stać nas na wyrób luksusowy, nie ma co się zrażać. Trzeba się jednak liczyć z tym, że naszym najlepszym przyjacielem będzie odtąd kaletnik. A jakie są Wasze doświadczenia na tym polu? Co Was najbardziej irytuje w sieciówkowych torebkach? Zachęcam do dyskusji.