Wprawdzie o tematykę tę
zahaczałam już kilkukrotnie, ale dziś zdecydowałam się zebrać i odpowiednio
uzupełnić te informacje, nadając komunikatowi bardziej skondensowaną formę.
Wybielacze do tkanin
Z
uwagi na mechanizm działania można wyodrębnić dwie zasadnicze kategorie
wybielaczy: optyczne oraz chemiczne. Te pierwsze mają za zadanie jedynie maskować
nieestetyczne zabarwienie, obserwowane w toku użytkowania. Koronnym przykładem
jest tutaj ultramaryna, sprzedawana w formie proszku o intensywnie błękitnym
lub fioletowym wręcz zabarwieniu. Stosuje się ją wyłącznie po zakończonym
praniu, w formie wodnego roztworu o temperaturze dostosowanej do danej grupy
rzeczy. Wybielacze chemiczne natomiast wchodzą w reakcję z substancjami, które
osadziwszy się na włóknie, powodują jego szarzenie bądź żółknięcie. Produkty
takie na ogół sprzedawane są w formie dwuskładnikowej, a rolą konsumenta jest
ich zmieszanie i następne wprowadzenie do odpowiedniej objętości wody o
określonej temperaturze. Zazwyczaj, by zadziałać, wymagają one (w odróżnieniu
od wybielaczy optycznych, skutecznych właściwie od razu, ale też
krótkodystansowo, bo do następnego prania) nieco czasu – od 1 do nawet 8 godzin.
Stosując specyfiki z tej kategorii należy bezwzględnie stosować się do zaleceń
podanych na etykiecie/ulotce informacyjnej – w wielu wypadkach produktem
ubocznym ich stosowania jest wydzielający się tlenek węgla (czad), toteż należy
zadbać, by cała operacja wykonywana była przy otwartym oknie w dobrze
wentylowanym pomieszczeniu, a jeszcze lepiej na otwartej przestrzeni, np. na
tarasie lub balkonie. Nie wolno się też nachylać nad miską, a zanurzając w
takiej kąpieli ubrania, dobrze zaopatrzyć się w ochronne rękawice. Tego typu
zabieg cechuje wysoka skuteczność, ale nie należy praktykować tego zbyt często,
gdyż może mieć to negatywny wpływ na żywotność elementów naszej garderoby.
Rolki i szczotki odzieżowe
Obawiam
się, że przy okazji wcześniejszych wpisów wzmiankowałam na ich temat na tyle
dużo, że zupełnie wyczerpałam już temat. Poczułam się jednak w obowiązku do
przypomnienia o istnieniu tych, jakże użytecznych, gadżetów.
Kule oraz siatki do prania bielizny
i delikatnych tkanin
Przy
okazji tego wpisu pozwoliłam sobie wspomnieć o kulach do prania staników. Wprawdzie
należy pamiętać, że nie zastąpią one tradycyjnego prania ręcznego, ale w
zestawieniu z łagodnym programem pralki i delikatnym płynem, z pewnością choć
trochę przedłużą żywot naszej bielizny.
Zakup siatki natomiast to doskonały pomysł,
gdy w naszej szafie nie brak delikatnych, „wiotkich” materiałów jak jedwab,
koronki czy szyfon. Zastosowanie takiej formy ochrony sprawdzi się również w
wypadku ubrań o licznych elementach dekoracyjnych, takich jak hafty, naszyte
koraliki czy kolorowe aplikacje.
Generator pary
Wielu
traktuje to jak zbędny gadżet, inni upatrują w tym godne zastępstwo dla
tradycyjnego żelazka. Ja, tego typu wynalazki, postrzegam raczej w kategoriach „produkt
uzupełniający”. Dlaczego? Uważam, że nie ma szans, by w wypadku koszul czy
spodni sprawdził się równie dobrze, co klasyczny sprzęt do prasowania, ale z
drugiej strony jest niezastąpiony, jeśli w grę wchodzą okrycia wierzchnie oraz
ubrania z potencjalnie problematycznych materiałów, jak jedwab czy skóra.
Ocet spirytusowy
Przede
wszystkim to doskonały zamiennik tradycyjnego płynu do płukania tkanin. Ma nad
nim tę przewagę, że nie pozostawia charakterystycznej, odrobinę tłustawej
warstewki, niepożądanej zwłaszcza w wypadku ręczników, które mogą stawać się
sztywne i szorstkie. Ocet ogranicza również wymywanie ciemnego pigmentu, dzięki
czemu z pewnością docenią go wszystkie wielbicielki czerni i denimu.
Stosowany w rozsądnych ilościach, w postaci wodnego roztworu zastąpi również
specjalistyczne produkty przeznaczone do oczyszczania skór licowych.
Golarka do ubrań
Niby nic, a potrafi tchnąć nowe
życie w ulubiony sweter lub szalik. Przeglądu garderoby pod kątem zaciągnięć i
zmechaceń warto dokonywać możliwie często – niestety golarki zwykle nie radzą
sobie ze znacznymi uszkodzeniami.
Absorbentki
Jestem
gorącą zwolenniczką segregowania odzieży z uwagi na kolor (no dobra, głupio to
zabrzmiało). Nie zawsze jest to jednak takie proste. Bo cóż czynić, gdy mamy
pojedynczą rzecz o danej (i to jeszcze, nie daj Panie Boże, intensywnej)
barwie, albo (co nawet gorsze) ubrania wzorzyste, wielokolorowe? Prać ręcznie? Nie
zawsze przecież istnieje taka, uzasadniona również innymi względami, konieczność.
Osobno? Zupełnie bez sensu. Szczęśliwie na wprost konsumenckim potrzebom wyszli
producenci produktów piorących, wypuszczając na rynek chusteczki, mające na
celu pochłanianie częściowo rozpuszczonego barwnika. Obecnie można je znaleźć w
ofercie wielu marek, dostępnych właściwie we wszystkich popularnych drogeriach oraz
sklepach specjalizujących się w sprzedaży chemii gospodarczej.
Soda oczyszczona
Naniesiona
za pomocą szczoteczki (choćby takiej, przeznaczonej do czyszczenia paznokci)
pasta, powstała na skutek dodania do sody oczyszczonej niewielkiej ilości wody,
świetnie sprawdzi się do wybielania elementów gumowych w obuwiu sportowym.
Piłki tenisowe
Niezbędnik
każdego posiadacza odzieży puchowej. Kilka piłek wrzuconych wraz z kurtką do
bębna pralki skutecznie zapobiegnie zbijaniu się oraz utracie puszystości
pierza. Warto zadbać, by piłki były starannie wykonane – nie powinny one pod
wpływem wilgoci puszczać kleju, a i lepiej, by nie wydzielały zbyt intensywnego
aromatu taniej gumy.
Przybornik do szycia
Warto
mieć w swoim domu choćby podstawowy zestaw igieł i kilka zwojów nitek, o
kolorach dobranych do naszych ulubionych ciuchów. W razie drobnej awarii
pozwolą nam na samodzielne opanowanie sytuacji. Sama po każdym praniu, gdy
wszystko zdąży wyschnąć, dokładnie przeglądam swoje rzeczy pod kątem wiszących
nitek, odpadających guzików czy zmechaceń, z którymi to rozprawiam się
natychmiast. Pozwala mi to uniknąć późniejszego zaskoczenia. Jestem również
zwolenniczką cerowania, o ile oczywiście dziura jest mała i zlokalizowana w
mało widocznym miejscu. Niestety, nie czuję się na siłach, by stawać w szranki z
panem Molesleyem, który swoim słynnym niewidocznym ściegiem, potrafił uratować ulubiony
płaszcz lorda Grantham.
Mydło odplamiające
Rzecz,
bez której nie wyobrażam sobie swojej łazienki. Świetnie sprawdza się nie tylko
do usuwania plan (nawet tych potencjalnie problematycznych jak ślady owoców czy
wina), ale również do punktowego odświeżania tych materiałów, które
niekoniecznie lubią częsty kontakt z wodą. Jest też niezastąpione w przypadku
przedłużania żywotności ubrań wykonanych z wiskozy – te, jak już nieraz
wspominałam, mają przykrą tendencję do „łapania” wszelkich zapachów. Dokładne
oczyszczenie za pomocą takiego mydła strategicznych rejonów (np. okolice pach w
bluzkach) przed planowanym praniem potrafi odwlec ten efekt w czasie. Pisząc
to, bazuję na doświadczeniach mojej siostry, która w przeciwieństwie do mnie,
nie unika produktów przeróbki celulozy.
Podstawową
zaletą takich mydeł, w stosunku do odplamiaczy w formie żelu, jest stosunkowo łagodna
dla dłoni, przebadana dermatologicznie, formuła. Wprawdzie należy się liczyć ze
wzmożonym przesuszeniem, ale ryzyko podrażnień, reakcji alergicznej czy (o
zgrozo!) poparzeń jest odpowiednio niższe.
I
ostatnia uwaga – produkt, mimo iż z założenia stosunkowo łagodny, może
prowadzić do depigmentacji włókna, dlatego przed przystąpieniem do odplamiania,
wskazane jest wykonanie próby na niewielkim obszarze, ulokowanym w mało
widocznym miejscu.
Produkty pielęgnacyjne do obuwia i
wyrobów galanteryjnych
Absolutną
podstawą jest krem pielęgnacyjny do skór licowych i impregnat w formie sprayu,
przeznaczony do zabezpieczania skór typu Darwin oraz zamszu i nubuku. Jeśli
szczególnie lubimy skóry szorstkie, ale naszą bolączką są powstające na ich
powierzchni odbarwienia można pokusić się o zakup specjalnej pasty. Z kolei
wielbiciele butów na skórzanej podeszwie powinni zainteresować się olejem
przeznaczonym do ich pielęgnacji. Świetny wpis na temat dbałości o obuwie popełnił
swego czasu Mr Vintage.
Tradycyjnie
– mam nadzieję, że tekst okazał się pomocny i ciekawy. Zachęcam też do komentowania.
Zdaję sobie sprawę, że ostatnio częstotliwość nadawania notek nieco spadła –
mogę jedynie w tym miejscu wyrazić swoje ubolewanie nad brakiem czasu. Pozdrawiam serdecznie.
Super że zgromadziłaś te wszystkie informacje w jednym miejscu :) Bardzo praktyczne ;)
OdpowiedzUsuńWitam, czy jest rada na spoznie jeansowe z dodatkiem poliestru? Zakupilam takowe w Top Secret - na metce standardowo 95% bawelna, 5% elastan. W rzeczywiatosci czuje domieszke poliestru (pod swiatlo widze Te cholerne swiecace niteczki). Spodnie gryza. Czy mozna czyms he potraktowac zeby tak nie gryzly?
OdpowiedzUsuńCzęsto drapanie (w wypadku dżinsu)jest niestety objawem alergii na elastyczne komponenty pochodzenia syntetycznego. Bywa też, że na skutek prasowania (zwłaszcza w zbyt wysokiej temperaturze) dochodzi do naruszenia niektórych włókien, w konsekwencji czego materiał nabiera faktury tarki. Jeśli jednak obie przyczyny będzie można wykluczyć to najskuteczniejszym środkiem ograniczającym drapanie jest zmiękczający płyn do płukania. Należy się jednak liczyć z tym, że tego typu produkty szkodzą denimowi. Pozdrawiam.
UsuńDziękuję serdecznie za odpowiedź. Postaram się o coś hipoalergicznego do płukania, choć nie znoszę takiej chemii i jej sztucznych zapachów kwiatowych. Nigdy nie postrzegałam tego jako alergii, raczej jako przewrażliwienia. Jeszcze raz dziękuję. Następnym razem zaufam palcom przy macanku.
OdpowiedzUsuńAby ubrania jak najdłużej wyglądały jak nowe to nie tylko trzeba wybierać takie z najlepszych materiałów ale także zwracać uwagę na to jak się je pierze, prasuje. Dobrze wybierać zamiast proszków Ludwik Ekologiczny płyn do prania ponieważ jest on delikatniejszy i pomaga lepiej zadbać o włókna tkanin. Tak aby się nie niszczyły, nie pruły, nie przecierały.
OdpowiedzUsuń